Często zamiast pytania otrzymuję całą ogromną ilośc problemów jak to poniżej:
"utrudnieniem na początku napewno jest fakt, ze szkoły oszukują, moze nie odnosi sie to wprost to prowadzenia studia, ale przynajmniej ja planowałam popracowac najpierw w zawodzie zanim otworzę coś swojego, niestety nigdzie nie mogłam sie dostać, gdyż uczyłam się rok w szkole wizazu i stylizacji Artystyczna Alternatywa w Krakowie, dyrektorka na samym poczatku przy zapisach wprowadziła mnie w błąd,przy rozdaniu świadectw okazało sie, ze szkoła nie jest szkołą, nie ma uprawnień i nie otrzymalismy świadectw na MEN, mimo iz nas o tym wczesniej zapewniano... mimo, iż skonczyłam tą szkołe z wyróżnieniem, to nie mogłam nigdzie znależć pracy... otworzenie studia nie bylo dla mnie zadnym problemem, moi znajomi ze szkoły rownież pootwierali kilka firm z tym związanych, to głownie przez fakt, ze nie było dla nas pracy... prawdziwym problemem jest fakt, ze kosmetyczki po kilkudniowych kursach, pracujące na słabych jakościowo kosmetykach, oferują tanie makijaże odbierając klientów."
No cóż, jakże często winimy wszystkich "innych" za nasze niepowodzenia; szkołe, która nas "oszukuje", firmy bo nas nie chcą zatrudniać, albo, że inne kosmetyczki odbieraja nam klientów. Przyznam, że to jest poważny problem dziś na rynku. Postawa roszczeniowa nie pomaga w osiąganiu sukcesów.
Kiedys prowadziłam zajęcia dla studentów 5 roku socjologii w Łowiczu. Na 24 osoby tylko jedna miała sprecyzowane plany co do swojej przyszłości. Dokładnie wiedziała co chce robić co gdzie będzie robić.
No cóż jest to problem systemu edukacyjnego, a właściwie absolwentów tego systemu, których uczy się pracować, a nie otwierac i prowadzić własną firmę i radzić sobie na dzisiejszym rynku. Pewnie więcej wiedzą o opadach w Rio niż warunkach ekonomicznych w kraju. No ale kto ma tego nauczyć? Tak samo narzekający nauczyciel
Moja Kochana, tak się dziwnie składa, że Twój los nie zależy od nikogo!!!! a wyłącznie od Was samych. Zaczynałam w zawodzie kosmetyczki mając już przekroczoną 40 - tke. Na rynku, na którym funkcjonowało już wiele uznanych gabinetów. I co z tego, że moja pierwsza szkoła zamiast studium okazała się kursem. Wciagu 10 lat stałam sie najbardziej rozpoznawalną marka na rynku. Nie jestem wiodącym gabinetem. Inne dziewczyny mają też wspaniałe gabinety.
Pa,ietaj, że przede wszystkim pracodawcy nie zatrudniaja świadectw tylko kwalifikacje. Z moich 14 pierwszych słuchaczek, które kończą w tym roku szkołę wiekszość rozpoczęła pracę w gabinetach kosmetycznych zanim dostała świadectwo.
Zatem nie od szkoły i tytułów zalezy Twoja przyszłość. Owszem umiejętności są bardzo ważne. Rozumiem, że jeśli ukończyłas szkołę z wyróżnieniem to masz wyróżniające Cie umiejętności. Brakuje Ci tylko wiedzy jak te umiejętnośći sprzedać.
Podam jeszcze jeden przykład. Uczyłam stylizacji paznokci podczas jednego z unijnych kursów {program kursu bardzo okrojony i nie dający możliwości w pełni opanowania umiejętności). Każda z absolwentek musiała jeszcze sporo popracowac samodzielnie, żeby nabrać wprawy i wystartować. Jedna z nich - Marianna - nie kończyła żadnej specjalnej szkoły dodatkowej, ale to co robiła to ćwiczyła, ćwiczyła i ćwiczyła makijaż. Nawiązywała współpracę z różnymi fotografami i pewnie często za darmo, ale jej portfolio pęczniało i nabierało klasy. nasza-klasa.pl/profile/9119753/gallery/album/3/312 Sadze, że dziś po 1,5 roku od kursu nie ma problemu z pracą. Nie rozwinęła sią jako stylistka paznokci, ale jest tak pracowita z zaangażowana w to co robi, że z przyjemnością śledzę jej poczynania.
Planuję wkrótce korespondencyjny kurs z zakresu marketingu usług, ale nie podręcznikowego, ale opartego na moim i innych kosmetyczek, wizazystek doświadczeniu praktycznym.